Skip to main content

Dlaczego Korea Południowa jest taka popularna? (część 1)

03 kwiecień 2026

Zauważyliście może pewien szał wokół Korei Południowej i ogólnie Azji, w ciągu ostatnich 10 lat?

Świat stopniowo zaczyna ulegać urokowi koreańskiego kina i muzyki, a także kosmetyków, jedzenia i technologii. Ludzie mogą nie być fanami k-popu, ale z pewnością choć raz słyszeli o BTS, a w mieszkaniu każdego prawdopodobnie znajdzie się coś od Samsunga — czy to pralka, lodówka, czy telefon. Za każdym sukcesem stoi jakiś przepis, więc przyjrzyjmy się temu fenomenowi „podbijania świata" przez Koreę.

Spis treści

 

Historia zbudowana przez silnych ludzi na ruinach

Jak już wspominaliśmy, Korea zawładnęła światem poprzez muzykę, dramaty, mikrotechnologie, gry wideo, elektronikę, samochody, kosmetyki i wiele innych, a zjawisko to otrzymało nawet własną nazwę — Hallyu. Jednak mniej niż 100 lat temu Korea była nikomu nieznanym, biednym krajem. Po 40 latach brutalnej japońskiej okupacji w kraju znów nastały ciężkie czasy. Po wojnie koreańskiej (1950–1953), uznawanej za jeden z najbardziej okrutnych konfliktów ostatniego stulecia, kraj był niezwykle zniszczony, z niskim poziomem uprzemysłowienia oraz skrajnym ubóstwem i głodem. Wojna koreańska stała się areną starcia dwóch światowych ideologii (demokracji i komunizmu), które podzieliły świat na dwie części, a jej początek uważany jest za początek zimnej wojny. Mimo to Korea cudem przeżyła i powstała z tego chaosu niczym feniks.

Okrucieństwa wojny koreańskiej, która stała się jednym z najbrutalniejszych starć XX wieku

Okrucieństwa wojny koreańskiej, która stała się jednym z najbrutalniejszych starć XX wieku

Cud gospodarczy Korei, znany również jako „Cud nad rzeką Han", to fenomenalny wzrost ekonomiczny Korei Południowej w drugiej połowie XX wieku. Jej PKB per capita wzrósł z około 100–200 dolarów w latach 60. do ponad 30 000 dolarów w latach 20. XXI wieku. Korea Południowa stała się jednym z wiodących eksporterów elektroniki, samochodów, statków oraz technologii.
Lecz jaki jest sekret sukcesu? Jak stali się tak silni, jak zdołali podnieść się po tak tragicznej historii? Dziś przyjrzymy się temu fenomenowi z perspektywy wartości, bo wszelkie zmiany zewnętrzne zawsze zaczynają się od wewnętrznego wzrostu, a także zbadamy: czego możemy się od nich nauczyć, by samemu stać się silnym państwem.

Seul — megamiasto

Seul — megamiasto z ponad 9,4–9,7 miliona mieszkańców, które wciąż rośnie

Wyjątkowe 효 (hjo) i jego wpływ na codzienne życie

Kiedyś na przystanku zobaczyłam prostą scenę, która poruszyła mnie do głębi. Na przejściu spotkała się para. Zobaczyli się i pierwsze, co zrobili — bez zastanowienia nisko się sobie ukłonili, a dopiero potem pocałowali. Mężczyzna ukłonił się z tak szerokim uśmiechem, i ten moment, jak kadr z filmu, wyrył się w moim sercu. Długo myślałam: dlaczego ta scena nie wychodzi mi z głowy, aż w końcu zrozumiałam — zobaczyłam relację mężczyzny i kobiety nie tylko jako zakochanie czy namiętność, ale jako szacunek wyrażający się na głębokim niewerbalnym poziomie, na poziomie ludzkiego stosunku do drugiego człowieka.

Ukłon w Korei

Ukłon w Korei, jak i w wielu azjatyckich krajach, ma szczególne znaczenie. To przejaw szacunku, kiedy „pochylasz głowę" — najważniejszą część ciała — okazując w ten sposób pokorę i oddanie partnerowi w relacji. Największy zachwyt budzi we mnie pełny ukłon, który młoda para wykonuje przed rodzicami na ślubie. A za każdym razem, gdy widzę taki ukłon ucznia wobec nauczyciela, napływają mi łzy, bo w moim doświadczeniu, choć zdarzały się dobre relacje z wykładowcami, to takich głębokich więzi — gdzie kochasz, dziękujesz i szanujesz swojego nauczyciela jak własnego ojca czy matkę — nigdy nie było.

Kadr z filmu „Mecz" albo „Pojedynek", ang. The Match, kor. 승부

Kadr z filmu „Mecz" albo „Pojedynek", ang. The Match, kor. 승부

Szacunek stał się częścią ich kultury niezależnie od religii. To kultura, w której młodszy może okazać cześć, a starszy — odczuć radość z tego, że może dać coś młodszemu. Myślę, że to ważny aspekt, który możemy przejąć, by samemu stać się ludźmi sukcesu: kultura zachowania w społeczeństwie oparta na szacunku, oddaniu i lojalności — wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy: w pracy, w rodzinie, na uczelni, a nawet wobec nieznajomych.

Skąd wzięły się takie wartości?

Tradycja szacunku, a zwłaszcza czci wobec przodków, ma w Korei bardzo głębokie korzenie — to nie jedna przyczyna, lecz połączenie filozofii, religii i stylu życia.
Jeszcze przed jakimikolwiek filozofiami Koreańczycy wyznawali szamanizm i wierzyli, że dusze zmarłych nie znikają, lecz pozostają w pobliżu. Wierzyli też, że przodkowie mogą wpływać na życie żywych (pomagając lub szkodząc), dlatego należy zyskać ich przychylność i czcić.
Z czasem pojawił się konfucjanizm — system, który wszystko uporządkował i uczynił kult przodków centralną normą życia. Kluczowym pojęciem stało się „효 (hjo)", czyli „synowska pobożność". Dało to wyraźniejsze zasady, hierarchię w rodzinie, obowiązek pamiętania o przodkach nawet po śmierci, i stało się nie tylko wiarą, lecz prawem społecznym. Silnym punktem tej filozofii było rozumienie człowieka jako części rodu — nie reprezentuje on tylko siebie, lecz linię przodków.
Co możemy z tego wziąć dla siebie? Myślę, że to piękna tradycja — budować życie, zachowując pamięć o przodkach dla potomków, a także wyzbyć się egoizmu, by „moje życie" nie dotyczyło tylko „mnie", lecz również mojej rodziny, rodu, narodu i społeczeństwa.

Tradycyjne święto Chuseok — święto zbiorów i dzień czci przodków

Tradycyjne święto Chuseok — święto zbiorów i dzień czci przodków

Głęboka koncepcja „가정 (kajeong)", czyli „relacji rozszerzonej rodziny"

Czy słyszeliście kiedyś, jak przyjaciele albo koledzy zwracają się do siebie w Korei? Na początku było mi dziwnie nazywać koleżankę „언니 (onni)", czyli dosłownie „starsza siostra", lecz z czasem zrozumiałam, że nie chodzi o nazwę, lecz o stosunek do drugiej osoby. Przy takim myśleniu człowiek nie jest odrębną jednostką, lecz częścią relacji, dlatego ważne jest nie tylko „kim jesteś", ale „kim jesteśmy dla siebie nawzajem". To buduje poczucie, że cały naród koreański jest jak jedna wielka rodzina, przez co relacje są cieplejsze nawet z nieznajomymi.
Kiedyś zastanawiałam się, po co ludziom w ogóle potrzebna jest koncepcja „przyjaźni". Dlaczego ciągnie nas do siebie, żeby znaleźć przyjaciół, i dlaczego w ogóle istnieje taka instytucja społeczna. I właśnie w Korei zrozumiałam: ludzie szukają przyjaciół, bo naturalnie pragną relacji podobnych do tych rodzinnych — z braćmi i siostrami — gdzie można być sobą, gdzie jest zaufanie, gdzie przeżywa się i dzieli z tymi ludźmi chwile radości i trudności. To opis dobrego przyjaciela, ale w swej istocie — to opis dobrego brata lub siostry.

przyjaciół

Fenomenalne zjawisko zaufania 

Powiem szczerze: przeżyłam szok kulturowy, gdy przyjechałam do Seulu. To niesamowicie wielkie miasto, którego ludność liczy prawie 10 milionów osób. Mogłoby się wydawać, że to zatłoczone miasto. I owszem. W Seulu jest dużo ludzi, i ci ludzie są głośni i szybcy. Jednak moje wyobrażenie o dynamicznej stolicy runęło, kiedy zobaczyłam, jak dosłownie w każdej kawiarni Koreańczycy zajmują sobie stoliki… telefonem albo portfelem. Jak to możliwe? Co więcej, powiem, że kiedy muszą wyjść, mogą zostawić dosłownie wszystkie swoje rzeczy, łącznie z drogimi komputerami i dokumentami przy stoliku, i zniknąć na 20 minut. Długo przyzwyczajałam się do tego, bo nerwowe zbieranie rzeczy razem z kurtką i chodzenie z całym dobytkiem do toalety, żeby potem wrócić z powrotem — z tego nawyku trzeba było się odzwyczaić. Nie chcę idealizować Korei Południowej, tam też zdarzają się kradzieże. Poza tym poziom bezpieczeństwa w kraju jest wysoki: wszędzie kamery, szybka reakcja policji itd. Jednak chodzi o wartości i poziom zaufania w społeczeństwie. Nie kradnę, więc nie boję się, że coś mi ukradną.

Zwykłe kawiarnie w Korei Południowej, gdzie stolik zajmuje się telefonem

Zwykłe kawiarnie w Korei Południowej, gdzie stolik zajmuje się telefonem

Poza tym istnieją tam sklepy, w których nie ma ani sprzedawców, ani ochrony. Wchodzisz sam, bierzesz wszystko, co chcesz, skanujesz, płacisz i wychodzisz do domu.
Miałam też osobiście sytuację, gdy moja przyjaciółka zgubiła kartę bankową, i kiedy to odkryłyśmy, przeszłyśmy tą samą trasą i po kilku godzinach ją znalazłyśmy.
Czy możemy tak samo zbudować taką kulturę? Oczywiście, cud się nie wydarzy, jeśli zacznę zostawiać rzeczy w kawiarni, bo zaufanie w takim przypadku dotyczy nie tylko mnie, ale i każdego nieznajomego. Jednak może to być dla nas punkt odniesienia, swoista „latarnia wartości" — do jakiego poziomu możemy dojść, jeśli będziemy zmieniać swoją kulturę przez edukację i silne osobiste zasady.

„Czy jadłeś?" czyli „밥 먹었어? (pab mogeosseo?)" — jedno z najważniejszych zdań w Korei

Jak już wspominaliśmy, Korea przeżyła straszny głód i wojnę, więc jedzenie zaczęło zajmować szczególne miejsce w życiu Koreańczyków. Pytanie „Czy jadłeś?" oznacza nie tylko ciekawość, czy jesteś głodny, lecz tłumaczy się jako „jak się masz?".
Format restauracji wygląda u nich jak „sziktan", który zazwyczaj nie jest wyszukanym lokalem, lecz miejscem otwartym przez rodzinę, do którego chodzą wszyscy mieszkańcy okolicy. W skromnym sziktanu mogą siedzieć eleganckie panie podczas przerwy obiadowej, a obok — zwykli robotnicy budowlani po zmianie.
Popularnym staje się sziktan nie dlatego, że jest tam „instagramowe zdjęcie", lecz dlatego, że jedzenie najbardziej przypomina tam smak własnej mamy: właściciele osobiście przyrządzają najświeższe składniki i robią to z miłością. A goście w takich sziktanach to zazwyczaj stali klienci, bardzo serdeczni — bo nie raz, gdy przychodziłyśmy, zarówno właściciele, jak i bywalcy częstowali nas swoimi potrawami.
Miałam też przypadek, gdy zachorowałam i tydzień leżałam w domu. Przychodził do nas właściciel mieszkania, które wynajmowałyśmy, i zapytał, co się stało. Tak bardzo przejął się tym, że nie czułam się dobrze, że wieczorem znalazłam w lodówce paczkę mięsa i kartkę: „Jedz porządnie, bo musisz wyzdrowieć".

Prawie się rozpłakałam, bo zdawałoby się — co go to obchodzi? Jednak zawsze nas dokarmiał, i to nie było zwykłą uprzejmością, lecz tym, w jaki sposób Koreańczycy okazują troskę i rodzicielską miłość.

Obiady w sikdangu

Obiady w sziktanie, gdzie połowę jedzenia nie kupowałyśmy, lecz dostałyśmy w prezencie od właścicieli lub gości lokalu, a także zdjęcie mięsa, które kupił właściciel mieszkania, żebym wyzdrowiała

Najbardziej kolektywny naród świata

Szczerze — nie widziałam w swoim życiu bardziej kolektywnego narodu. Oprócz tego, że Koreańczycy sami w sobie są narodem homogenicznym (jednorodnym etnicznie, kulturowo i językowo), uwielbiają też robić wszystko razem.
Nawet teraz, gdy do Korei Południowej przyjeżdża wielu cudzoziemców, taka kultura zachowuje się wśród Koreańczyków w codziennym życiu. Nieraz to zauważałam w kawiarniach, do których przychodzą zawsze w grupach — pielęgniarki na przerwę obiadową, rodziny, przyjaciele. Są nieustannie z kimś razem i jest to dla nich naturalne.
W języku koreańskim istnieje ciekawy fenomen słowa 우리 (uri), czyli „nasze": nie mówią „moja mama", mówią „nasza mama", albo nie „mój kraj", lecz „nasz kraj". Dotyczy to takich wyjątkowych słów jak mama, tata, syn, córka, brat, siostra, kraj, rodzina, język itd. — czyli wszystkiego, co wiąże się z koreańską tożsamością. Jak już rozumiecie, relacje rodzinne są również częścią koreańskiej tożsamości.

Boisko sportowe, na którym nawet starsze pokolenie wybiera maksymalnie wspólny sport, na przykład — rowery tandemowe

Boisko sportowe, na którym nawet starsze pokolenie wybiera maksymalnie wspólny sport, na przykład — rowery tandemowe

Bardzo często zauważałam, że nie będą stać z boku. Kiedyś na przystanku policjant zatrzymał motocyklistę. Po pięciu minutach, kiedy wyjaśniali sprawę, zebrała się cała grupa starszych panów z okolicy, którzy zaczęli bronić miejscowego motocyklisty, i ostatecznie pouczanie motocyklisty przerodziło się w pouczanie policjanta.
Co ciekawe, policjant nie korzystał ze swojej pozycji i nie okazywał agresji, lecz wręcz przeciwnie — z szacunkiem tłumaczył starszym panom, dlaczego zatrzymał chłopaka. Bo niezależnie od zajmowanego stanowiska musisz przestrzegać niewidzialnych zasad hierarchii pokoleń.
Nieraz słyszałam skargi od zachodniej młodzieży: po co mamy szanować starszych tylko za to, że są starsi, nawet jeśli są „głupi". Jednak w moim odczuciu wschodnia kultura szacunku — podstawowego szacunku, nawet gdy obiektywnie widzimy zawodową czy wiekową niekompetencję innych — może pomóc w budowaniu zdrowszego społeczeństwa.
Znowu, oczywiście, wszystko ma swoją drugą stronę: nawet w Korei przez takie społeczne zasady ludzie mogą wykorzystywać swoją pozycję — wyższą ze względu na wiek czy wiedzę — dla własnej korzyści lub zdobycia sławy, i to niszczy relacje. Dlatego w Korei, jak i w każdym innym kraju na świecie, nie wszystko jest idealne i takie przypadki się zdarzają.
Jednak tak czy inaczej, takie podejście do życia i takie wartości obiektywnie czynią Koreańczyków szczęśliwszymi i pozwalają budować szczersze i głębsze relacje. Taka kultura może stać się dla nas punktem odniesienia, nawet pomimo niedoskonałości swojego wcielenia.
Mimo trudnej historii, wojen i głodu, Korea przetrwała te trudności, bo miała silną wiarę. Z natury Koreańczycy są dość duchowym narodem — takie odniosłam o nich wrażenie. Co przez to rozumiem: wszystko, co zostało wspomniane w artykule — szacunek, poważanie, troska o innych. To właśnie kultura stała się fundamentem dynamicznego rozwoju gospodarczego, bo „żeby ziarno wzeszło, ważna jest żyzność gleby".

To była pierwsza część artykułu o Korei Południowej, a w drugiej opowiemy: jakie jeszcze sekrety kryje w sobie kultura Koreańczyków, czym jest wysoka kontekstualność Azji i dlaczego Korea podbija świat współczesnego kina i muzyki.

 

Ciąg dalszy w części 2…

Udostępnij / zapisz:

Powiązane artykuły