Skip to main content

Dlaczego Korea Południowa jest tak popularna? (część 2)

17 kwiecień 2026

To druga część artykułu o Korei; w pierwszej omówiliśmy już cechy charakterystyczne kultury „półwyspu tygrysa."

Ten drapieżnik ma sakralne znaczenie dla Koreańczyków i często pojawia się w mitach oraz legendach — być może dlatego, że charakter tygrysa odzwierciedla bojowego ducha właściwego Koreańczykom. Dziś porozmawiamy o tym więcej, a także o wielu innych rzeczach. Gorąco polecamy również przeczytanie pierwszej części, w której odkryliśmy już najbardziej intrygujące dla zachodniego człowieka cechy Koreańczyków: kulturę szacunku, rodzinne podejście do relacji oraz fenomenalny poziom zaufania społecznego.

 

Spis treści

 

눈치 (nunchi) — klucz do nowego świata

Mówi się, że bez nunchi trudno żyć w Korei. Czym właściwie jest to pojęcie?

Nunchi to koreańska sztuka błyskawicznej oceny sytuacji i stanu emocjonalnego otoczenia, pozwalająca działać harmonijnie, taktownie i skutecznie. Dosłownie tłumaczy się jako „mierzenie okiem" i oznacza umiejętność „czytania pokoju" — rozumienia nastroju grupy lub konkretnej osoby, szybkiego reagowania, budowania zaufania i unikania konfliktów.

Sztuka nunchi przypomina wyczucie taktu lub inteligencję emocjonalną, która ostatnio staje się jedną z najbardziej pożądanych umiejętności miękkich wśród pracodawców. Jeśli potrafisz w porę zamilknąć, właściwie odczytać nastrój odbiorców lub konkretnej osoby albo skierować rozmowę na inne tory, zanim rozmówca poczuje się nieswojo — posiadasz supermoc o nazwie „nunchi."

Ilustracje z komiksu o nunchi, w którym autor bardzo klarownie wyjaśnia, czym ono jest i jak wygląda w praktyce.

Ilustracje z komiksu o nunchi, w którym autor bardzo klarownie wyjaśnia, czym ono jest i jak wygląda w praktyce

Jak już wspominaliśmy, Korea Południowa jest jednym z największych światowych producentów półprzewodników i smartfonów. Jest też jedynym krajem członkowskim Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), który przystąpił do niej jako pożyczkobiorca, a następnie stał się wierzycielem.
Oczywiście część tego sukcesu można przypisać szczęściu, ciężkiej pracy i pomocy finansowej ze strony Ameryki. Gdyby to jednak był uniwersalny przepis na sukces, każdy inny kraj rozwijający się mógłby osiągnąć to samo — a jednak nikomu nie udało się wykonać równie potężnego skoku.
Moim zdaniem koreański cud gospodarczy w dużej mierze zawdzięcza właśnie nunchi — zdolności wyczuwania szybko zmieniających się potrzeb innych krajów, wytwarzania towarów niezbędnych na eksport i rewizji planów. Na światowej arenie wszystko zmienia się bowiem bardzo szybko, a Koreańczycy doskonale te zmiany odczuwają.

Ilustracje z komiksu o nunchi, w którym autor bardzo klarownie wyjaśnia, czym ono jest i jak wygląda w praktyce

Ilustracje z komiksu o nunchi, w którym autor bardzo klarownie wyjaśnia, czym ono jest i jak wygląda w praktyce

Społeczeństwo koreańskie określa się mianem wysokokontekstowego — i słusznie, bo większość sensu, głębia pojęć i emocji przekazywana jest nie tylko słowami, lecz także kontekstem: umiejętnością słuchania, taktownego żartowania i troszczenia się o innych. Może to być zatem dla nas dobrym przykładem tego, jak możemy pogłębić jakość własnych relacji — zarówno w pracy, jak i w domu. Oczywiście polecałabym odwiedzić Koreę przynajmniej raz, ale jeśli nie ma takiej możliwości, obejrzenie naprawdę dobrych dram da wam poczucie tego, o czym mówię.

Społeczeństwo wysokokontekstowe (lub kultura wysokiego kontekstu) to typ kultury, w którym większa część informacji podczas komunikacji zawarta jest nie w słowach, lecz w kontekście: sytuacji, sygnałach niewerbalnych, relacjach, hierarchii i wspólnej wiedzy uczestników.

배려 (beoryeo) — troska o innych

Powiem szczerze — jestem człowiekiem niedoskonałym. Przypominam sobie o tym w chwili, gdy stoję na przystanku i zaczynam oskarżać społeczeństwo za to, że ludzie wyrzucają śmieci wprost pod nogi, rzucają niedopałki i wszelki inny odpad. I stoję na tym przystanku jak na wysypisku, myśląc — czy kiedykolwiek się zmienimy..?

Drzewo przy przystanku autobusowym na lewym brzegu Kijowa

Drzewo przy przystanku autobusowym na lewym brzegu Kijowa

Moje milczące oskarżenia nie wystarczą, by zmienić naszą sytuację — niech to będzie jednak pierwszy krok. Korea Południowa wydała mi się za to taka czysta. I paradoksalnie — nie ma tam na ulicach koszy na śmieci. Dosłownie. To znany żart wśród samych Koreańczyków, bo bywa to dość uciążliwe. Więc gdzie wyrzucają śmieci?

Mimo braku koszy na przystankach, przed (ale nie wewnątrz) sklepami i w miejscach publicznych (w metrze spotyka się je rzadko), ulice Seulu są w większości czyste. Jak to możliwe?

Krótko mówiąc — Koreańczycy zabierają wszystkie śmieci do domu, tam je segregują i wystawiają, by specjalna służba odebrała je za opłatą. Wyobrażacie sobie? Korea Południowa nie usunęła koszy z ulic bez powodu — była to systemowa reforma gospodarki odpadami przeprowadzona w latach 90. i 2000. Główne przyczyny to przepełnione pojemniki i odór. Dawniej urny stały wszędzie, ale stale się przepełniały. W upale i podczas deszczu śmieci gniły i cuchnęły na ulicach. Rząd wprowadził surowe przepisy: śmieci należy segregować w domu — plastik, szkło, papier, odpady organiczne. Aby system działał, kosze uliczne stały się zbędne — ludzie musieli nosić śmieci do domu, żeby je właściwie posegregować.

Strefa wypoczynkowa w Seulu — zadziwiająco czysta mimo turystycznego charakteru miejsca

Strefa wypoczynkowa w Seulu — zadziwiająco czysta mimo turystycznego charakteru miejsca

Najbardziej zainspirowało mnie to, że rząd wprowadził takie zasady, a co najważniejsze — ludzie je zaakceptowali. Dla przeciętnego obywatela może być to nieco uciążliwe, ale ponieważ poprawia sytuację z odpadami w całym kraju, są gotowi włożyć w to wysiłek.
Znowu — nie chcę idealizować. W Korei można natknąć się na brudne ulice, ale będą to albo niebezpieczne dzielnice (gdzie działa mafia), albo ulice pełne restauracji, gdzie Koreańczycy wieczorami i nocą piją — niekiedy do utraty przytomności — więc oczywiście bywa tam brudno. Jednak każdego ranka specjalne służby sprzątają, by wieczorem wszystko znów się powtórzyło.

 

Nietypowo brudne ulice Seulu — w okolicach z licznymi barami i restauracjami

Co chciałabym dodać o beoryeo? Dzięki orientacji na dobro wspólne i trosce o innych zewnętrzny aspekt komfortu naprawdę zachwyca. Koreańczycy dopracowują szczegóły — tak, szczegóły komfortu przestrzeni publicznych — i to działa.
Ogrzewane ławki, przystanki z ładowarkami i dokładnym rozkładem jazdy. Koreańczycy są tacy punktualni! Jest nawet popularne powiedzenie biznesowe, które słyszałam w Korei nieraz: przyszedłeś na czas — spóźniłeś się; przyszedłeś wcześniej — przyszedłeś na czas.
Wspólnym mianownikiem jest tu myślenie nastawione na dobro społeczności. To niezwykle ważne i stanowi motor tak dynamicznego rozwoju kraju — coś, co, jak sądzę, możemy przejąć dla własnego wzrostu.

근면 (geunmyeon), czyli „pracowitość, która dźwignęła Koreańczyków z ruin"

Pracowitość ma swoje mocne i słabe strony. Nieraz słyszeliście zapewne, że wysoko rozwinięte kraje Wschodu zmagają się z takim zjawiskiem jak śmierć z przepracowania. Niestety to rzeczywistość — ale to również ryzyko wpisane w rozwój. Rozwój kraju, podobnie jak rozwój osobisty, napędzany jest wysiłkiem przekraczającym możliwości. Granica, za którą grozi przepracowanie, bywa niewidoczna, toteż Koreańczycy — jako naród z natury pracowity — również są w strefie ryzyka. Mimo to taki pracoholizm jest dla nich cnotą, która nie wymaga nawet uznania, bo to po prostu normalna rzecz. Po wojnie nie mieli wyboru — odbudowa z ruin to niewyobrażalnie ciężka praca. Więc pracowali. Niesamowicie ciężko. Od najmłodszych lat Koreańczycy dorastają w duchu waleczności (mają nawet narodową sztukę walki — taekwondo) i pracowitości.

 

Małe dzieci ćwiczące taekwondo

Nieraz słyszałam 열심히 (yeolshimi), co znaczy „pilnie" — pilnie się ucz, pilnie pracuj, a nawet pilnie żyj. W rzeczywistości „yeolshimi" niesie głębszy ładunek emocjonalny i oznacza maksimum wysiłku, zaangażowanie na sto procent. Natomiast 근면 (geunmyeon) oznacza: znosić trudności, nie poddawać się, trwać nawet gdy jest ciężko.
Wojna i odbudowa wywołały w Korei Południowej gorączkę edukacyjną, dlatego czymś normalnym jest tam wielka liczba korepetytorów, ostra rywalizacja przy rekrutacji na studia i rynku pracy. Po raz pierwszy zetknęłam się z konceptem „study café" — kawiarni, do której przychodzi się uczyć — oraz 고시원 (goshiwon): specjalnego hostelu dla studentów przygotowujących się do egzaminów.

Goshiwon — południowokoreańskie hostele do nauki, o powierzchni około 4 m²

Goshiwon  — południowokoreańskie hostele do nauki, o powierzchni około 4 m²

Prawda jest taka, że presja edukacyjna może wywoływać różne problemy — lęk i depresję u młodych ludzi i dorosłych. Wysokie standardy i oczekiwania, nawet wobec Koreańczyków walecznych z natury, nawet wobec dzieci, które od małego hartują ducha sztukami walki — nawet mimo tego wszystkiego jest im ciężko.
Na szczęście Korea Południowa zaczęła poświęcać więcej uwagi kwestii zdrowia psychicznego, co widać w dramach takich jak Codzienna dawka słońca, Mimo wszystko czy Mój pan. Droga odbudowy wymaga ogromnego wysiłku i poświęcenia — niekiedy nawet zdrowia. I Koreańczycy często dokonują tego wyboru świadomie.

Kadry z dramy Dzienna dawka słońca

Kadry  z dramy Codzienna dawka słońca

Nie zwlekaj — Koreańczycy robią wszystko 빨리빨리 (palli-palli)

Czy zdarzyło wam się pracować z Koreańczykami? Jeśli tak, zapewne zauważyliście, że nieustannie was poganiają. W rzeczywistości robią to nie dlatego, że jesteście powolni — lecz dlatego, że oni są wyjątkowo szybcy. To kolejne zjawisko kulturowe charakterystyczne dla koreańskiej kultury pracy. Robić wszystko szybko i dobrze — to złoty standard, o którym nie mówi się głośno, a jednak istnieje. Przejawia się w drobiazgach: bardzo precyzyjne i punktualne rozkłady jazdy, sprawna obsługa w lokalach i niesamowicie zwinni kierowcy autobusów, z których żartuje się, że podjeżdżają na przystanki jak uczestnicy Formuły 1. Przy tym wszystkim zdążają jeszcze przywitać każdego pasażera osobistym „witamy", co tworzy przyjemną atmosferę — na tyle przyjemną, że później nie macie do nich żalu, gdy autobus zacznie dryfować na górskim zboczu.

 

Za co Koreańczyków kocha się najbardziej. Przewodnik dla początkujących

Powiem szczerze — kiedyś byłam hejterką wszystkiego, co hype'owane. Gdy coś stawało się modne lub popularne, natychmiast robiłam disgusting face (slang oznaczający minę z obrzydzeniem). Tak było z K-popem i dramami, gdy zaczęły zdobywać popularność, kiedy miałam piętnaście lat. Co ciekawe jednak, przez kolejne dziesięć lat moje nastawienie się zmieniło — swoje wyniosłe „co to za hype" zastąpiłam duchem odkrywcy: „co w tym takiego szczególnego?" Nie stało się to przypadkowo: zaczęłam pracować z Koreańczykami i zauważyłam, że jest w nich coś naprawdę niezwykłego.

Kiedy w końcu obejrzałam dramy, zaczęłam stopniowo rozumieć. Chciałabym tu wspomnieć o kilku ważnych koreańskich pojęciach.
Pierwsze: 정 (jeong) = głęboka więź. To uczucie, głębia emocjonalna, którą odkryłam dzięki Koreańczykom. Uważam, że jest jednym z motorów hallyu (koreańskiej fali), bo Koreańczycy dosłownie zaczęli podbijać serca Zachodu. W dramach 정 (jeong) ukazywany jest nie jako zwykła miłość, lecz jako „nagromadzone ciepło" między ludźmi, które rodzi się z czasu i wspólnych przeżyć. Jeśli tłumaczyć nie słowami, lecz sensem: jeong to kiedy ktoś „stał się już swoim" w twoim sercu. Taka głębia jest cenna dla społeczeństwa — sprawia, że ludzie są mniej chłodni, relacje stają się trwalsze, a wzajemne wsparcie — bardziej powszechne. Właśnie dlatego społeczeństwo koreańskie wydaje się „ciepłe", nawet gdy jest silnie ustrukturyzowane.

 

Kadr z filmu Minione życia, ukazujący więź między ludźmi — i to, co znaczy mieć kogoś „głęboko w swoim sercu"

Korea podbiła świat swoim 심정 (shimjeong) — sercem — przez dramy. To właśnie koreańskie dramy stały się czołowymi serialami dramatycznymi Wschodu. Niezaprzeczalnie to relacje i miłość na wysokim poziomie stały się wizytówką K-dramy. Znowu — potencjał człowieka do głębokiej miłości jest ogromny, a gdy pojawia się wartościowy przykład, naturalnie chcemy go naśladować. I, jak już wspomniano, jeszcze bardziej przyciąga nas wysokokontekstowa kultura. Dramy rozwiązują nie tylko pytania o „czym jest prawdziwa miłość" i „czym jest prawdziwa przyjaźń", lecz także o stracie, dobru i złu, wyborze, zemście i nierówności. Światową sławę i uznanie zdobyły genialne dzieła: Parasite, Squid Game, Zombie Express, Oldboy. Takie „bezlitosne" fabuły również nie są przypadkowe — Koreańczycy są narodem o bogatym życiu duchowym, a okropności wojny i okupacji znalazły wyraz w ich historiach. To, co Koreańczycy czuli, ból, który nieśli, a który tak trudno było wyrazić, nazywa się 한 (han).

Plakat Squid Game, który stał się tak znany, że zaciekawił nawet osoby niepasjonujące się Koreą

Plakat Squid Game, który stał się tak znany, że zaciekawił nawet osoby niepasjonujące się Koreą

Mogę z całą pewnością powiedzieć, że moje spektrum emocji niesamowicie się poszerzyło dzięki dramom — i co cenne, dotyczy to również emocji bólu. Początkowo nie chciałam oglądać ciężkich i smutnych dram, ale z czasem polubiłam nawet ten styl fabuł, bo pozwolił mi czuć o wiele więcej — odczuwać ból innych jak własny, co pomogło mi lepiej współczuć, wspierać i troszczyć się o ludzi.
Za wyjątkową zasługę dram uważam też ich kulturowy wpływ na wyrażanie uczuć i emocji przez mężczyzn. Łzy mężczyzny w dramie nie są oznaką słabości — wręcz przeciwnie, są siłą, bo człowiek potrafi szczerze wyrazić to, co czuje.

Kadry z dram, w których mężczyźni również płaczą

Kadry z dram, w których mężczyźni również płaczą

Wnioski

Napisałam wiele pochlebnych słów pod adresem Korei Południowej, lecz oczywiście nawet Koreańczycy mają swoje problemy. Każde osiągnięcie niesie ze sobą ryzyko, z którym muszą się mierzyć. Korea jest krajem niedoskonałym, a druga strona sukcesów wygląda następująco: pracowitość — wypalenie zawodowe i lęk przed zakładaniem rodziny (bo trzeba pracować); kolektywizm i hierarchia — silna presja społeczna (trudno odmówić szefowi wspólnego wyjścia na drinka po pracy) i powściągliwość emocjonalna; nunchi i wrażliwość — lęk; szybkość — chroniczny stres; gorączka edukacyjna — presja na dzieci. Mimo to — gdyby udało się przezwyciężyć i wyszlifować wszystkie te trudności, gdyby udało się zachować jedynie esencję tego, co najlepsze, to bez wątpienia można powiedzieć: Koreańczycy to wysoki standard, a jeśli go osiągniemy, my również staniemy się zwycięzcami.

Udostępnij / zapisz: